Forum

Nie masz konta? Dołącz do nas
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tom & Jerry
#1
Jedna z najbardziej charakterystycznych bajek mojego dzieciństwa - a trochę tego było. Za serial początkowo odpowiadali W.Hanna i J. Barbera. Przygody kota i myszy na przestrzeni lat stały się tak popularne, że doczekały się kilku równie popularnych spin-offów. 



Osobiście pamiętam jak na wczesne lata mojego dzieciństwa przypadły "Szczenięce lata Toma i Jerry'ego". W szczególności utkwił mi w pamięci przewodni motyw muzyczny.

Odpowiedz

#2
Jedna z lepszych bajek,którą do dziś się miło ogląda.Tylko szkoda zawsze mi było biednego kotecka Sad
Odpowiedz

#3
Kurcze, za dzieciaka była to moja ulubiona kreskówka i do dziś ją uwielbiam, ale tylko tą pierwszą serię spod Hanny i Barbery. Tam to było wszystko co pokochałem: kreska, klimat lat 40. i 50., świetmy slapstick, no i przede wszystkim te genialne wrzaski Toma. Na tym moim zdaniem równie dobrze mogli zakończyć kreskówkę, bo te późniejsze wersje to nie to samo.
Później reżyserem został niejaki Gene Deitch z jakimiś czeskimi animatorami, którzy pozbawili klimatu tego arcydzieła. Kiepska kreska, martwy humor i nawet Tom był tutaj szczególnie tutaj mocno obrywał w skórę, choć były może z dwa niezłe odcinki, ale ogólnie bieda w porównaniu do poprzednich odcinków.
Jeszcze potem T&J przekazano Chuckowi Jonesowi (m.in. twórcy Strusia Pędziwiatra), który co prawda postawił nieco ich na nogi, ale i tak nie było tak fajnie jak za pierwszym razem. Ot była fajna animacja i kilka niezłych żartów, ale czarny humor bywał jak dla mnie momentami za mocny.
Natomiast te ostatnie najnowsze wznowienia to zero przy pierwozorze. Często robione bez wysiłku i pozbawione tej magii. "Szczenięce lata..." też były ok, ale nigdy nie byłem fanem tego serialu.
Odpowiedz

#4
(27-06-2016, 15:22)kryst007 napisał(a): Kurcze, za dzieciaka była to moja ulubiona kreskówka i do dziś ją uwielbiam, ale tylko tą pierwszą serię spod Hanny i Barbery. Tam to było wszystko co pokochałem: kreska, klimat lat 40. i 50., świetmy slapstick, no i przede wszystkim te genialne wrzaski Toma. Na tym moim zdaniem równie dobrze mogli zakończyć kreskówkę, bo te późniejsze wersje to nie to samo.
Później reżyserem został niejaki Gene Deitch z jakimiś czeskimi animatorami, którzy pozbawili klimatu tego arcydzieła. Kiepska kreska, martwy humor i nawet Tom był tutaj szczególnie tutaj mocno obrywał w skórę, choć były może z dwa niezłe odcinki, ale ogólnie bieda w porównaniu do poprzednich odcinków.
Jeszcze potem T&J przekazano Chuckowi Jonesowi (m.in. twórcy Strusia Pędziwiatra), który co prawda postawił nieco ich na nogi, ale i tak nie było tak fajnie jak za pierwszym razem. Ot była fajna animacja i kilka niezłych żartów, ale czarny humor bywał jak dla mnie momentami za mocny.
Natomiast te ostatnie najnowsze wznowienia to zero przy pierwozorze. Często robione bez wysiłku i pozbawione tej magii. "Szczenięce lata..." też były ok, ale nigdy nie byłem fanem tego serialu.

Kurcze aż tak dokładnie nie podjąłem się nigdy analizy tej kreskówki Smile Oglądałem raczej przypadkowo odcinki, akurat jak emitowane były w TV. Szanuję ten serial animowany raczej ze względu na sentyment, ale odcinków troszkę jednak było...więc jest i co analizować. Co do Szczenięcych lat, tutaj widać już takie przejście w lata 80-te i 90-te. Pamiętam że było kilka naprawdę ciekawych i zabawnych odcinków, a serial przyjemniej się oglądało bez polskiego dubbingu. Na duży plus tak jak wcześniej już wspomniałem, przewodni motyw muzyczny.
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości