Forum

Nie masz konta? Dołącz do nas
Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Master Of Puppets
#1
Music 
[Obrazek: Master_of_Puppets_album.jpg]
Jeżeli komuś wspomnisz o Metallice, spytasz o ulubiony album, on odpowie Czarny Album. Powiem krótko, wyżej wymieniony album jest w porównaniu do tego arcydzieła niczym. W dzisiejszej recenzji przedstawić chcę wam najlepszy album metalowy kiedykolwiek stworzony. Przed wami "Master Of Puppets".

"Master Of Puppets" został wydany trzeciego marca 1986 roku, w Europie ukazał się dopiero siódmego. Wydawcą "Mastera.." jest Elektra Records, z którą Metallica rozpoczęła współpracę po wydaniu "Ride The Lightning", wcześniej zrywając kontrakt z Megaforce. Album nie miał wyznaczonej daty premiery, na czym Chłopaki z Bay Area skorzystali. Wzbudził niemałe zaskoczenie, wspinając się na Billboard 100 Najlepiej Sprzedawalnych Albumów, pokrywając się kilka miesięcy po premierze Złotą Płytą. "Master Of Puppets" nie promował żaden singiel, ani teledysk. Nagrywany był w ojczyźnie perkusisty, Danii, a konkretniej w Kopenhaskim Sweet Silence Studios.

W porównaniu z poprzednikiem jest tu wielki krok naprzód. Riffy zawarte na albumie są szybkie, mocne oraz typowo thrashowe, pulsujący bas Cliffa Burtona, oraz szaleńcze wkręty i szybkie uderzenia perkusisty Larsa. Widać że mamy tu do czynienia z zespołem o dużym doświadczeniu muzycznym i scenicznym. Sam album jest w każdym, nawet najmniejszym stopniu dopracowany do perfekcyjności, łącząc szybkość oraz agresję Thrash Metalu, nie zapominając o graniu także prostszych, bluesujących partii (jak chociażby w "Welcome Home"). 

Album rozpoczyna "Battery" z epickim wstępem, później się coraz bardziej rozkręca, aż w końcu wstępuje cięty, metalowy riff z szaleńczą zagrywką Larsa, charakterystycznym refrenem oraz szybką solówką. Później mamy utwór tytułowy "Master Of Puppets", jeden z najbardziej rozpoznawalnych utworów grupy z rażącym mocą riffem oraz przepięknym spowolnieniem w środkowej części. Pod względem poprzednika jest on znacznie wolniejszy, ale wybrzmiewa z równie silną mocą jak otwieracz. Po nim następuje "The Thing That Should Not Be" z potężnym prostym riffem , powtarzanym w nieskończoność. Jest to ostatni utwór na płycie, który utrzymuje tempo nie zmienne od początku do końca. Po takim "prościutkim" utworze następuje metalowa, przepiękna półballada "Welcome Home(Sanitarium)". Wstęp do utworu przypomina tykanie zegara, później wchodzi emocjonująca swobodna gra na gitarze. Pod Koniec utwór znacznie przyspiesza i Lars przypomina o swej obecności mocnymi zagrywkami na podwójnej stopie. Po balladzie wchodzi "Disposable Heroes", najszybszy utwór w historii Metalliki o krytyce wojny, zaskakuje w każdym momencie (w takich momentach cieszę się, że ktoś wpadł na pomysł połączenia punkowej wściekłości z metalową zadziornością). Następny utwór "Leper Messiah" (Pod żadnym pozorem nie mylić z A.Lepperem) rozpoczyna się prostymi, ale jakże zacnymi układami perkusji i gitar, potem podobnie jak "Welcome.." pod koniec przyśpiesza , aby później znów zwolnić. Następny w kolejce jest "Orion", instumentalny utwór, nieprzewidywalny z najpiękniejszą melodyjną zagrywką w środku. Ostatni na liście jest "Damage Inc.", najcięższy na całej płycie, z mocnym tekstem i szaleńczą prędkością.

Tekstowo cały album dotyczy manipulacji np. narkotykami (Master Of Puppets), religią (Lepper Messiah), wojną (Disposable Heroes) oraz szaleństwem i autodestrukcją (Battery, Welcome Home, Damage Inc). Dla mnie jest to najlepszy album muzyczny jaki kiedykolwiek powstał, i mimo iż jestem zwolennikiem Slayera i Ironsów, to mogę stwierdzić że nikt z nich nie nagrał tak doskonałego albumu jak Metallica. Szkoda tylko,że później zespół zaczął poszukiwać innej drogi, mniej thrashmetalowej, bardziej komercyjnej. Niestety, potem liczyły się tylko pieniądze. Mimo to, polecam każdemu co czyta tą recenzję przesłuchać tego albumu w całości, bo ci panowie potrafili kiedyś tworzyć dzieła genialne Smile

Trooper_10
On and on, South of Heaven \m/\m/\m/\m/
Odpowiedz

#2
Kurcze naprawdę świetna recenzja. Trudno się nie zgodzić. Aż mnie natchnąłeś bym sam jakąś większą recenzję zrobił Smile
Odpowiedz

#3
Nic dodać, nic ująć. Za "Czarnym Albumem" nigdy jakoś szczególnie nie przepadałem. Większość osób zachwycała się nim i takimi kawałkami jak "Nothing Else Matters". Wykonania moim zdaniem dość statyczne, momentami nudne, jak słusznie ująłeś - komercyjne. Porównałbym je z twórczością chociażby Nickelback, którego utwory stacje radiowe, do obrzydzenia karmiły społeczność.

W Master of Puppets - zespół pokazał coś zupełnie innego i nowego, prawdziwy kunszt, mam kilka kawałków na przedpotopowej MP3-ce i zawsze chętnie w wolnej chwili sobie odsłuchuje.

Swoją drogą fakt, kolejna świetna recenzja, a Trooper_10 w chwili obecnej tworzy najlepsze, chyba zna temat od podszewki. Smile
Odpowiedz

#4
Piosenka "Master of Puppets" to była pierwsza piosenka tego zespołu jaką przesłuchałem. Tak samo jak cały album więc też mam do niego swego rodzaju sentyment. Chociaż ciężko mi osobiście powiedzieć czy "MoP" jest lepszy od "Black Album". Ale cóż każdy ma swoje preferencje Smile
Odpowiedz

#5
Dzięki wszystkim za pozytywne opinie na temat tej recenzji Smile  Zapraszam też do czytania recenzji Somewhere In Time Smile
On and on, South of Heaven \m/\m/\m/\m/
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości