Forum Retro.net.pl
Liebe ist fuer alle da - Wersja do druku

+- Forum Retro.net.pl (https://forum.retro.net.pl)
+-- Dział: Kultura XX wieku (https://forum.retro.net.pl/forumdisplay.php?fid=8)
+--- Dział: Muzyka (https://forum.retro.net.pl/forumdisplay.php?fid=10)
+---- Dział: Albumy (https://forum.retro.net.pl/forumdisplay.php?fid=60)
+---- Wątek: Liebe ist fuer alle da (/showthread.php?tid=219)



Liebe ist fuer alle da - Korstern - 15-09-2015

No witam. Dziś zrecenzuje ostatni album Rammstein Smile Nie zrobię recenzji "Rosenrot" gdyż ta płyta jakoś specjalnie mnie nie porywa i niezbyt nadaje się do obszerniejszej recenzji którą mam zamiar dziś zrobić Smile
[Obrazek: 01233693.JPG]
Album "Liebe ist fuer alle da"(Miłość jest dla wszystkich) został wydany 16 Października 2009 roku po 4 letniej przerwie zespołu od jakichkolwiek działań. Richard Kruspe w wielu wywiadach mówił, że to najtrudniejszy w realizacji album jaki kiedykolwiek zrobili. Było to spowodowane tym, że każdy z 6 członków zespołu miał swoją własną wizję nowego albumu i ciężko było osiągnąć kompromis. Tworzenie "LIFAD" było prawdziwą męką, ale efekt końcowy jest według mnie bardzo zadowalający.

Miesiąc przed premierą albumu wydano singiel "Pussy". Kontrowersyjna piosenka przez jednych uwielbiana przez drugich znienawidzona. A dlaczego jest taka? Dużą cegiełkę przyłożył do tego teledysk który jest filmem porno. "Pussy" do dziś jednym z najbardziej rozpoznawalnych piosenek R+.

[Obrazek: 7af3dfa02e14db67b444acdd48a64241.800x492x1.jpg]

Jednak w Październiku LIFAD ostatecznie wchodzi do sprzedaży i spotyka się przeważnie z pozytywnym odzewem. Album to przede wszystkim po części powrót do korzeni z drugiej coś świeżego i nowego. Takie połączenie daje nam naprawdę świetny wynik. Przez pierwszą część krążka dominują głównie ostre, metalowe utwory. Z mocnymi riffami i świetnymi tekstami. Druga część albumu jest już bardziej taka uspokajająca po dawce zniszczenia jaką zaprezentowała pierwsza część(z wyjątkiem "Wiener Blut" które jest kontynuacją tego co nam zaprezentowano na początku).

Na albumie znalazło się standardowo 11 utworów(mówię o standardowej edycji. Do wersji limitowanej zaraz przejdę) z czego 4 utwory to single. Oprócz "Pussy" są to "Ich Tu Dir Weh", "Haifisch" oraz "Waidmanns Heil". Dwa pierwsze ponadto załapały się na teledyski. Te do "Pussy" i "ITDW" zostały wyreżyserowane przez Jonasa Akerlunda, natomiast ten do "Haifisch" przez Joerna Heitmanna. 

[Obrazek: 24_rammstein___ich_tu_dir_weh_img.jpg]

Przejdźmy do samego albumu. Otwiera on się z naprawdę niezłym kopnięciem. Jest to mianowicie utwór "Rammlied". Spokojne chórki na początku, wysoki głos Tilla po czym wchodzimy z głośnym "RAMM-STEIN!" i głównym riffem który jest naprawdę świetny. Ta piosenka idealnie pokazuje, że zespół powrócił i to w wielkim stylu. Po "Rammlied" zespół nie spuszcza z tonu bo wówczas wchodzi "Ich Tu Dir Weh". Podzielony na dwie części. Pierwsza to typowa piosenka R+ w której zwrotki są typowe przebijane przez grający w tle riff, potem następuje refren dość nietypowy jak dla Rammstein. Jest definitywnie czymś nowym co sprawia, że przeskakuje pewną barierę. Jednak to wcale nie jest źle. A potem mamy część zwrotki riffująco-rymującą. Ta wcale nie jest gorsza i równie przyjemnie się jej słucha. To wszystko daje nam drugi najlepszy utwór na płycie. 

[Obrazek: 7a9c6038.jpg] 

Na pewno wiele osób sądzi, że po takiej mocnej dawce jaką dały "Rammlied" i "Ich Tu Dir Weh" widz dostanie troszkę odpoczynku. Tak się jednak nie dzieje. Wtedy to wkracza "Waidmanns Heil". Przez wielu uważany za najlepszy utwór na płycie. Ja tak nie uważam co nie zmienia faktu, że jest to świetna piosenka. Jest to przede wszystkim utwór wzorowany na uwielbianym przez fanów "Adios" z "Muttera". Kapitalne trąby na początku, szybki riff i wpadający w ucho refren przyczynia się do stworzenia świetnego kawałka.

Następnie wchodzi już nieco bardziej spokojny "Haifisch". Naprawdę przyjemna piosenka choć trochę zbyt skoczna. Ja ją jednak bardzo lubię, a dodatkowo ma najlepszy teledysk w historii Rammstein(link do niego na końcu recenzji). Po "Haifisch" następuje kolejny ciężki kawałek jakim jest "B*********". Do dziś nie wiadomo czemu słowo jest wygwiazdkowane(wiele osób myśli, że oznaczać to może bastard), ale w tekście jest to wymawiane jako "Bueckstabu" co według zespołu jest wymyślonym słowem i może znaczyć cokolwiek.


Następnie nadchodzi spokojna ballada "Fruehling in Paris" która jednak nie zapada na dłużej w pamięć, ale to nic bo za chwile wchodzi najlepszy utwór na płycie. Masakryczna dawka zniszczenia jaką jest "Wiener Blut". Kiedy już człowiek sobie myśli, że nie da się przebić "Rammlied", "ITDW", "Waidmanns Heil" oraz "B*********'' z pierwszej części płyty wchodzi właśnie "WB". Piosenka robiąca niesamowity klimat początkowym wiedeńskim walcem, przechodzi do recytowanych przez Tilla zwrotek. A potem wchodzi to co najlepsze w tej piosence czyli główny riff. I jest on naprawdę świetny, miażdżący, psychodeliczny w połączeniu z wykrzykiwanym przez Tilla "IN DER DUNKELHEIT!". 

Po "Wiener Blut" wchodzi "Pussy" co jest trochę kiepską decyzją bo psuje klimat zrobiony przez poprzednika, ale zaraz po "Pussy" wszystko naprawia tytułowy kawałek czyli sam "Liebe ist fuer alle da". Naprawdę świetna perkusja, wokal oraz solówka na gitarze sprawia, że można się optymistycznie nastawić na resztę albumu. Jednak wtedy wchodzi przeciętniak jakim jest "Mehr". Jest to niestety troszkę przekombinowana, zbyt optymistyczna piosenka. Album zamyka spokojna ballada "Roter Sand" która nie jest zła, ale do ideału sporo jej brakuje.

[Obrazek: 2009.09.15_08.28.56_FIRE_LIFAD_FD500.jpg]

Jednak oprócz standardowej wersji jest też wersja deluxe zawierająca 5 dodatkowych kawałków. Są one naprawdę fajnie przemyślane i mogłyby się znaleźć na płycie zamiast największych kwasów na niej(Pussy, Mehr). Króluje tu definitywnie "Donaukinder". Mocna ballada która o głowę bije wszystkie ballady z "Reise, Reise", "Rosenrot" oraz standardowego "LIFADA". Mroczna, z niezwykle przeciągniętym(w dobrym tego słowa znaczeniu) refrenem. Potrafi wywołać dreszcze. Potem wchodzą "Fuehre Mich" oraz "Halt!" czyli odrzuty z czasów "Herzeleid". Są to naprawdę świetnie zrobione piosenki. "FM" ma podobnie jak "Donaukinder" mocno przeciągnięty refren natomiast "Halt!" to typowy, Rammsteinowy maszerniak zrobiony na wzór "Links 2-3-4" oraz "Bestrafe mich". Pozostałe dwie piosenki to dwie inne wersje ''Roter Sand". "Liese" oraz "Roter Sand: Orchester Version''. Nie porywają jednak one zbytnio.

Także ostatecznie uważam tą płytę za bardzo dobrą. Ma kilka kwasów oraz zrobienie z "Pussy" pierwszego singla było kiepską decyzją sprawiając, że promocja okazała się kiepska. Definitywnie najlepszymi kawałkami na płycie według mojej opini  są "Wiener Blut", "ITDW" oraz "Haifisch". Polecam serdecznie sięgnąć po tą płytę. Myślę, że wielu fanom metalu się ona spodoba Smile

Oto pełna tracklista standardowej wersji LIFAD:

1. "Rammlied" - piosenka o samym zespole i jego powołaniu.
2. "Ich Tu Dir Weh"(Zadaje Ci ból) - sado-masochizm.
3. "Waidmanns Heil"(Darz Bór) - polowanie na kobiety
4. "Haifisch"(Rekin) - smutek i depresja
5. "B********"(Bueckstabu) - Obstawiam, że jest o masturbacji.
6. "Fruehling in Paris"(Wiosna w Paryżu) - Wydaje mi się, że rozdziewiczanie.
7. "Wiener Blut"(Wiedeńska Krew) - Sprawa Josefa Fritzla.
8. "Pussy"(Cipka) - seksturystyka w Niemczech
9. "Liebe ist fuer alle da"(Miłość jest dla wszystkich) - Seks z perspektywy potencjalnego gwałciciela.
10. "Mehr"(Więcej) - Chciwość.
11. "Roter Sand"(Czerwony piasek) - O pojedynku na pistolety dwóch mężczyzn o kobietę. Piosenka opowiadana z perspektywy przegranego.

Mam nadzieje, że recenzja się podobała. Liczę na jakieś opinie o niej Smile

A tu macie link do teledysku "Haifisch":
https://www.youtube.com/watch?v=GukNjYQZW8s